niedziela, 21 grudnia 2014

OneShot ,,Głos serca"

Każdy z nas ma do przebycia swoją podróż życia.
Mijamy różne stacje życiowe: jedne są szare, inne zaś kolorowe. Poznajemy ludzi, którzy wsiadają i wysiadają lub też zostają przy nas do końca naszej podróży.
Każdy z nas wybiera swój przedział życiowy. Jednym wystarczy zwykły, inni wolą luksusowy.
Lecz w tym wszystkim nie ważny jest wcale luksus. Bo sensem tej naszej całej podróży jest miłość do drugiego człowieka.

~~~~~

Kolejny raz robiła coś zakazanego. Po raz kolejny zapragnęła być z nim. Chciała przeżyć kolejny elektryzujący pocałunek, lekki dreszcz, spowodowany jego czułym dotykiem. Kolejny raz móc usłyszeć jego ciepły szept, poczuć jego smak, dotknąć jego rąk.
Pojawił się w jej życiu późno... O wiele za późno. Skradł jej serce i zamieszkał w nim. Jednak, czy zostanie tam już na zawsze?
Teraz musiała podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu. Nie była ona wcale taka łatwa, jak mogłoby się wydawać. Od niej zależała jej przyszłość.

Doszła na miejsce spotkania i usiadła na ławce. Zaczęła wspominać ich wspólne chwile.

~~~

Pamięta ten dzień...
Maj...
Wiał mocny wiatr, a duże krople deszczu spływały po jej twarzy.
Nic nie było wtedy dobrze...

Przychodziła tu codziennie. Siadała na ławce i obserwowała przechodzących ludzi.
Rozmyślała. O wszystkim... Zastanawiała się... Jak żyją ci ludzie? Czy mają takie problemy jak ona?
Właściwie to sądziła, że całe jej życie jest jednym wielkim problemem.

Rodzice rozwiedli się, gdy była bardzo mała. Ojciec alkoholik, matki nie pamięta. Całymi dniami pracował, a potem wracał do domu całkowicie pijany. Miała nadzieję, że jeszcze się zmieni. Dziewczyna czuła do niego obrzydzenie.
Po tych wszystkich wydarzeniach bardzo się zmieniła. Nic jej nie cieszyło, kochała samotność. Wszystko straciło dla niej sens.

Jednak przejdźmy do tego dnia, który zmienił jej dotychczasowe życie...
Przeznaczenie?
Nazwałaby to wtedy zwykłym przypadkiem.
Czy przypadki wogóle istnieją?
Może ktoś to wcześniej zaplanował?
Kto pociągał za sznurki?
Jak to się skończy?

Przechodziła przez park. Miasto było skąpane w deszczu i szarości. Ciemne włosy zakryte były czarnym kapturem. Ręce umieszczone w kieszeni, trzęsły się z zimna. Choć pogoda nie dopisywała, a ona nie miała zamiaru wracać do domu.

Jeszcze chwila...
Serce zabiło mocniej.
Ta piękna melodia...
Wskazywała drogę. Nie mogła się powstrzymać.
Ten głos... Taki piękny, taki melodyjny, taki... hipnotyzujący.
Coś kazało jej iść w jego stronę.
Sznurki...

Wreszcie...
Przeznaczenie nareszcie zwyciężyło.
Melodia doprowadziła ją na koniec parku. Była tam tylko jedna ławka. I on.
Jego głos...
Taki romantyczny.
Oczy...
Głębokie. Już na zawsze miały zapaść w jej pamięć.
Różnił się od innych dotąd jej widzianych osób.

Jednak jedno przykuło jej uwagę. Oczarowało.
Piosenka...
Bawił się muzyką. Robił to całym sercem.

I wtedy... świat stał się kolorowy, całkiem inny.

Zahipnotyzował ją... Zwykły muzyk.
Krople deszczu nadal odbijały się od chodnika. Scena wyjęta niczym z jakiejś komedii romantycznej.
Nie.
To tylko życie...

- Nie jest za zimno na granie na gitarze? - zapytała, siadając obok niego. Coś kierowało nią.
Czyżby przypadek?
Nie sądzę...
Spojrzał w jej stronę. Wtedy dopiero zauważyła, że jest w jej wieku. Przystojny, młody. Każda dziewczyna pewnie jest nim oczarowana.
Nie ona. Oczarowała ją jego muzyka.

- Nie jest za zimno na szlajanie się po parku? - zaśmiał się.
Nic nie odpowiedziała.
Znowu zaczął wygrywać piękne melodie. Wszystko stanęło w miejscu...
Byli oni i muzyka.
Nigdy nie słuchała muzyki, ale ta była inna. Delikatna, spokojna, prawdziwa...

Robiło się ciemno.
Oni nadal siedzieli na tej ławce. Nie osobno, ale razem.
Tworzyli jedno?
Muzyka ich połączyła. Wdarła się do ich serc, odnalazła klucz do dusz. Miała ich połączyć.

Serce jej stanęło, gdy rozległ się ostatni dźwięk.
Pragnęła więcej. Niczym narkotyk łaknęła tej melodii. Nie odezwała się.

- Pięknie grasz...
- Jestem Diego. Dziękuję - rzekł do niej, na co ona wstała.
Nie uśmiechnęła się, nie powiedziała nic. Nie chciała. Nawet go nie znała, a oceniała go po głosie i talencie.

- Przepraszam, że zajęłam twój czas. Muszę już iść.
Odwróciła się na pięcie, spoglądając w niebo. Teraz na niebie świeciły się miliony gwiazd. Migotały swym pięknym światłem.
Śmiały się?
Tak, bo tylko one wiedziały, co będzie dalej. Zaplanowały to wcześniej.
Przeznaczenie zapisane w gwiazdach...
Może jest w tym cień prawdy?

Zniknęła zza horyzontem. Wszystko prysło, niczym bańka mydlana.
Pozostały jedynie odłamki uczuć i echo pięknej melodii.
Ton jej głosu...
Nawet nie znał jej imienia.

Maj...
Radosne promyki słońca...
I wspomnienia, które pozostawiły ślad.

Melodia w sercu...
On i ona.
Oddzielnie, czy razem?

Znowu szła przez ten sam park, przez ten sam chodnik.
Te same sznurki nią kierowały?
Przez ten miesiąc zaczęła się zmieniać.
Ta melodia w sercu była kluczem do jej najgłębszych uczuć...

Co się z nią stało?
To pytanie zadawała sobie przez cały czas. Chciała odnaleźć siebie, tą prawdziwą, radosną.
Jednak nie potrafiła.
Była za słaba.
Kto jej pomógł?
On i jego piosenka. W głębi serca odkrył ją, dawną Francescę.

I znowu ta sama melodia.
Ten sam przypadek?
Kąciki jej ust uniosły się ku górze. Uśmiech, który jeszcze kilka tygodni temu nie gościł na jej twarzy.
Spojrzała w niebo. Kłębiaste obłoki, śnieżnobiałe...
A gdzie gwiazdy, które znowu uknuły tą piękną intrygę?
Obserwowały to wszystko z oddali, niedługo znowu się zaśmieją.

Poszła w stronę pięknej piosenki. Innej, lecz tak samo zachwycającej.
Uwodziła ją, flirtowała nutami, zwodziła wspaniałym dźwiękiem.
I znowu rzucił na nią urok...
Był czarodziejem?

Muzycznym krokiem szła w tamto miejsce. Zakręciła się na widok czerwonych róż. Rozkwitły.
Była zupełnie inną osobą.
Jak ludzie potrafią się zmienić z powodu... muzyki?
A może miłości?

Po raz kolejny go ujrzała. Diego.
Coś ją do niego ciągnęło, pragnęła rozmowy z nim, jego muzyki.
Uzależnienie?

Spojrzał na nią. Ten sam uśmiech, ta sama pasja w oczach.
Było w nim coś wyjątkowego. Nie potrafiła tego opisać. Po prostu chciała być blisko niego.

- Jeśli znowu masz zamiar siedzieć tu ze mną parę godzin, to chociaż zdradź mi swoje imię.
- Francesca - dodała i usiadła obok niego.
- Ja już muszę lecieć, ale wiesz, gdzie mnie szukać - powiedział, ujmując jej delikatną dłoń. Nic nie mówiła, czekając na jego ruch.
Włożył jej coś w rękę i zacisnął. Odszedł, a ona rozwinęła skrawek papieru.

"Restauracja Amor, obok parku. Codziennie o dwunastej. "

Jak to się skończy?

Trzy miesiące później...

Czerwiec...
Miesiąc pełen słońca i radości...
Zapach zbóż, owoców... i rozkwitającej miłości.

On i ona?
Razem?

Czekała na niego.
To on ją zmienił. Był przy niej zawsze. Nie oceniał, po prostu był.
Czego oczekiwał w zamian?
Nie wiedziała.

Wszedł do restauracji.
Ubrany w czerwoną koszulę i jeansy.
Serce zabiło mu mocniej, gdy ujrzał Francescę. Dziewczyna już dawno skradła mu serce.

Pokochaj...
Zrozum...
Poprostu. Bądź.

Uśmiechnęła się do niego.
Jej oczy, niczym ocean, takie głębokie i niebezpieczne, tak łatwo się w nich zakochać.
Spojrzała na chłopaka, który chyba myślami był gdzie indziej.

- Fran... - ujął jej drobną dłoń, jak wtedy, gdy się poznali. - Kocham cię - zamarła.
Teraz wiedziała, że przeznaczenie tak chciało.
- Diego, ja ciebie też kocham, ale... - jej głos drżał - mam chłopaka.
- Rozumiem, ale nigdy nie zrezygnuję z mojej miłości do ciebie - dodał, na co jeszcze bardziej zalała się łzami.

Tak bardzo pragnęła być z nim.
Złapał ją za podbródek. Nie sprzeciwiała się, jej twarz była zalana łzami.
Przybliżył się... i musnął delikatnie jej usta. Oddała pocałunek całą sobą.
I stało się coś magicznego.
Poczuła ciepło. Ciepło miłości.
Pokochała....

Wplątała dłonie w jego włosy.
Czuła żar, smugę ognia przechodzącą po jej ciele.
Ogień rozrywał jej serce, które biło jak szalone.
Ich wargi poruszały się w szaleńczym rytmie. Idealnie do siebie pasowały, jakby były dla siebie stworzone.
Rozpalił jej zmysły, pragnęła więcej.

Czy to miłość?
Tak, to ona.

~~~

Gwiazdy się śmieją, sznurki prowadzą ich los, a ogień płonie.
Czy napewno?

- Hej, Fran - powiedział, siadając obok niej. - Coś się stało?
- Tak - zgarbiona, spuściła głowę tak, że długie włosy niemal zupełnie zasłoniły jej twarz. Jednak wiatr gwałtownym szarpnięciem zdmuchnął garść brunatnych, jak jesienne liście kosmyków, odsłaniając jej oczy. Wielkie, ciemne, lśniące łzawo, tak podobne do oczu przestraszonego zwierzęcia, wypełnione niemym wołaniem.
Już zawsze miały zostać w jego pamięci, odciśnięte jak piętno na świadomości.
- Diego..., ja wyjeżdżam.

~~~

Lotnisko było pełne ludzi, ale on brnął dalej, wytrwale, aż dostrzegł jej jasną sukienkę i burzę ciemnych włosów.
Odwraciła się i posłała mu niepewny uśmiech.
- Mam... mam coś dla ciebie - przystanął na moment i sięgnął po kartkę, kilkakrotnie złożoną. Wsunął ją w drobną dłoń i uśmiechnął się krzepiąco.
- Zaraz odlatujemy.
- Wiem. Chciałem ci życzyć... przede wszystkim szczęścia. Znajdziesz je. Jestem pewien - spojrzała na niego przez krótką chwilę pytająco, jakby czekając jeszcze na inne słowa. Ale te, niestety, nie padają.
- Do zobaczenia - szepnęła cicho, nim się odwraciła.
Znów kłamie. Przecież wie, że nigdy się nie zobaczą.
W ostatniej chwili pociągnął ją za rękę i złączył ich usta w jedno.

~~~

Wsiadła do samolotu.
- Proszę zapiąć pasy - usłyszała za uchem głos stewardessy, kiwnęła głową. Z pstryknięciem zamknęła klamrę, a potem szybkim ruchem starła nieposłuszną łzę z policzka.
Samolot wystartował. A ona siedziała i spoglądała na kartkę, którą jej dał.

Gwiazdy się nie śmiały, sznurki pękły, a ogień zgasł.

Chłód, cierpienie i łzy.
A piosenka?
Nadal w jej sercu.

~~~

Teraz wciąż większość czasu chłopak spędza samotnie na ławeczce.
Po prostu tam siedzi. Nie myśli, nie wspomina, nie gra.

I tylko czasem, kiedy wschodni wiatr przynosi niepokój, budzą się w nim uśpione myśli...
Między sny, tak gorzkie i jałowe, wkrada się cień bólu, jak spadająca z sykiem już dogasająca gwiazda. A na zadymionym szarością niebie przez moment, mgnienie oka, rozbłyskuje drżący kolorami rąbek utraconej tęczy.
I znika równie szybko...
I tylko czasami, czasami się zastanawia, co by było, gdyby wtedy nie pozwolił jej odejść...

~~~~~~~~~~~~~

Heeeeeeeeeejka ;)

Kolejne zamówienie już się pojawiło! ;)
Przybyłam po długiej przerwie. Wena wróciła, więc następny OS pojawi się już niedługo ;).
Pozdrawiam i liczę na komki ;)

Do następnego, misiaczki ;***
Lilka <3

4 komentarze:

  1. Wspaniałe <3 Czekam na kolejny One shot <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + zapraszam do mnie ;D http://jeslikochasztomow.blogspot.com/

      Usuń
  2. Może zacznę od początku? Nie wiem, czy zauważyłaś, ale fragment, który za sekundkę wkleję do swojej wypowiedzi ładnie ci się zrymował:
    "Każdy z nas ma do przebycia swoją podróż życia. Mijamy różne stacje życiowe: jedne są szare, inne zaś kolorowe. Poznajemy ludzi, którzy wsiadają i wysiadają lub też zostają przy nas do końca naszej podróży."
    Tak, musiałam o tym napomknąć. Dobrze, przejdźmy do tematu, który zdecydowanie bardziej cię zainteresuje - do mojej opinii. (Okej, przyznaję - nie będzie ona zbyt ciekawa, ale cii.) Masz dość płynny styl pisania i to jest "fajne". Podoba mi się. Myślę, że OS jest odpowiedniego rozmiaru, biorąc pod uwagę również jego fabułę. Tekst jest poprawnie rozmieszczony, choć podzielony na sporo fragmentów. Ilość dialogów jest odpowiednia. Jedynym czynnikiem, który mi przeszkadza jest ułożenie tych fal, rozdzielających akapity. Myślę, że powinnaś je wyśrodkować, tak wyglądałoby zdecydowanie estetyczniej, ale to tylko moje, nic nie znaczące zdanie. Piszesz bardzo dobrze, powodzenia w dalszym etapie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłam tu przez przypadek i nie żałuję.
    OS które właśnie przeczytałam jest rewelacyjne, daje do mylenia. Niewiele osób potrafi pisać tak płynnie, ciekawie. Słowa które tu zamieszczasz otulasz przyjemną kołderką, która sprawia ze łatwiej to sobie wyobrazić, łatwiej się w to wczuć. No nie wiem co mam jeszcze napisać, po prostu rewelacja.
    http://dwa-oblicza-lilliany.blogspot.com/
    Jeśli masz czas to zapraszam <3

    OdpowiedzUsuń