Z dedykacja dla wszystkich czytelników <3
,,Czasami jeden zwykły dzień potrafi zmienić nasze życie. Obrócić je do góry nogami, nie zważając na nasze sprzeciwy.
Ludzie powiadają, że przeznaczenie jest zapisane gdzieś wysoko, u Boga. Decyduje on, co i kiedy jest dla nas najlepszym rozwianiem.
I mimo że czasami się z tym nie zgadzamy, na końcu i tak musimy przyznać, ze to, co stworzył i zaplanował Najwyższy Wszechmocny Stwórca, jest najlepszym wyjściem, jakie mogło nas spotkać…’’
~~~~~~
Była moją gwiazdką
Dla innych to stwierdzenie wydawało się dosyć dziwne. Nie potrafili zrozumieć, jak zwykła dziewczyna może zmienić całkowicie obraz twojego świata. Wejść w głąb umysłu i pokazać ci wszystko w innych kolorach. Pokolorować szarą rzeczywistość milionem tęczowych iskierek, wychodzących z ogniska uczuć…,,Czasami jeden zwykły dzień potrafi zmienić nasze życie. Obrócić je do góry nogami, nie zważając na nasze sprzeciwy.
Ludzie powiadają, że przeznaczenie jest zapisane gdzieś wysoko, u Boga. Decyduje on, co i kiedy jest dla nas najlepszym rozwianiem.
I mimo że czasami się z tym nie zgadzamy, na końcu i tak musimy przyznać, ze to, co stworzył i zaplanował Najwyższy Wszechmocny Stwórca, jest najlepszym wyjściem, jakie mogło nas spotkać…’’
~~~~~~
Była moją gwiazdką
Najwyraźniej nie poznali jeszcze smaku prawdziwej miłości…
~~~
Pamiętam dzień, w którym ją poznałem.Na dworze sypał drobny śnieg, tak jakby świat był zamknięty w szklanej kuli, a ktoś nią potrząsał. W powietrzu czuć było zapach świeżej szarlotki z cynamonem, którą tak bardzo uwielbiałem.
I nagle zobaczyłem ją. Podążała wąską, krętą ścieżką, prowadzącą do pobliskiego parku. Była aniołem.
Miała piękne włosy, wyglądające, jak sprężynki stworzone z mlecznej czekolady. W tę burzę loków wplątywały się płatki śniegu, migoczące, niczym małe diamenciki w jej włosach. Na policzkach kryły się delikatne, różane rumieńce, spowodowane zimnem. Usta miały kolor soczystych malin, a skóra wyglądała, jak utkana z najdroższego jedwabiu. Oczy zaś przypominały kakao i szkliły się w nikłym blasku zimowego słońca.
Anioł?
Podeszła do mnie i zapytała o drogę. Zaproponowałem, że ją odprowadzę. Zgodziła się, a potem uśmiechnęła się lekko.
Gdy to zrobiła, cały świat zawirował. Wypłynęło z niej światło, które potrafiło rozjaśnić każdą ciemność. Promieniowało z niej ciepło, a każda jego cząstka trafiała w najbardziej odległe zakątki mojego serca. Swoim uśmiechem pomalowała moją duszę i wyryła w niej znamię miłości… Prawdziwej, takiej, która trwa na zawsze.
Jej słowa były balsamem, kojącym każdy ból. Roztapiały one lód, kryjący się w moim sercu. Wywoływały lawinę uczuć. Czułem, jak staje się niezwykła, wyjątkowa, jedyna…
Moja?
W drodze do domu jej babci zaczęła opowiadać mi o sobie.Gdy to zrobiła, cały świat zawirował. Wypłynęło z niej światło, które potrafiło rozjaśnić każdą ciemność. Promieniowało z niej ciepło, a każda jego cząstka trafiała w najbardziej odległe zakątki mojego serca. Swoim uśmiechem pomalowała moją duszę i wyryła w niej znamię miłości… Prawdziwej, takiej, która trwa na zawsze.
Jej słowa były balsamem, kojącym każdy ból. Roztapiały one lód, kryjący się w moim sercu. Wywoływały lawinę uczuć. Czułem, jak staje się niezwykła, wyjątkowa, jedyna…
Moja?
Natalka kochała muzykę i malarstwo. Od dziecka chciała śpiewać. Poprosiłem ją, by coś zanuciła dla mnie.
Kiedy zaczęła, czułem się, jak w raju. Jej głos podobny był do słowika. Niby niepozorny ptaszek, ale skrywa w sobie niezwykły talent.
Śpiewając, zaczęła błyszczeć. W jej oczach zamigotały Male drobinki światła, tak bardzo podobne do tych mojej siostry przed otrzymaniem prezentu urodzinowego. Natka, nucąc piosenkę, bardzo mi ją przypominała. Była taka urocza, niewinna, słodka, delikatna. Była sobą, a jednocześnie posiadała w sobie niezwykły blask.
Gwiazda?
Doszliśmy na miejsce, a ja wciąż chciałem być blisko niej. Zostać z nią na zawsze. Miałem nadzieję, że jeszcze kiedyś ją spotkam.
Podziękowała mi za pomoc i uśmiechnęła się radośnie. Promieniowała od niej empatia i niezwykła radość z życia. W jej oczach pojawiły się ponownie te same tańczące ogniki, a ja utonąłem w jej spojrzeniu. Na koniec obiecała, że jeszcze się spotkamy i zaśmiała się perliście. Potem złożyła na moim policzku delikatny pocałunek. Czułem, że mogę latać w powietrzu i dotknąć ręką nieba. Byłem wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Niebo?
Podziękowała mi za pomoc i uśmiechnęła się radośnie. Promieniowała od niej empatia i niezwykła radość z życia. W jej oczach pojawiły się ponownie te same tańczące ogniki, a ja utonąłem w jej spojrzeniu. Na koniec obiecała, że jeszcze się spotkamy i zaśmiała się perliście. Potem złożyła na moim policzku delikatny pocałunek. Czułem, że mogę latać w powietrzu i dotknąć ręką nieba. Byłem wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Niebo?
~~~
Wiosną umówiliśmy się na piknik.Była piękna pogoda. Słońce dotykało swoimi promieniami każdego przechodnia. Siedzieliśmy na soczyście zielonej trawie i śmialiśmy się. Natka nadal miała w sobie ten niezwykły blask, odróżniający ją od wszystkich innych dziewczyn. Wciąż potrafiła jednym słowem rozpalić moje serce. Ciągle była wyjątkowa, bo była sobą.
Patrzyła w moje w oczy, czułem, że jej wzrok potrafi przeniknąć mnie dogłębnie.
Spytała, czy jest ładna. Nadal nie potrafiła uwierzyć w siebie. Może jeszcze nie zdawała sobie sprawy z tego, że jest najjaśniejszą gwiazdą na całym niebie.
Zrobiłem się cały czerwony i powiedziałem, że jest śliczna i bardzo ją lubię.
Kocham?
Wieczorem leżeliśmy na kocu i patrzyliśmy w gwiazdy.
To niesamowite… Zmierzch przykrył niebo czarną kurtyną nocy i przypiął ją tam szpilkami złotych gwiazd.
W ich tłumie chciałem znaleźć chociaż jedną, która jest wyjątkowa, ale żadna nie potrafiła przyćmić Natalii. Zrozumiałem wtedy, co naprawdę do niej czuję.
Obróciłem głowę w jej stronę i nieznacznie się uśmiechnąłem.
Po chwili powiedziałem jej, że ją kocham. Ona zarumieniła się lekko i wyszeptała, że ona też czuje to, co ja i nazwała mnie swoim Maxim.
Chwilę potem moje wargi dotknęły jej malinowych ust. Serce biło mi jak szalone.
Skosztowałem nieba. Już nikt nie mógł tego zmienić.
Miłość?
To niesamowite… Zmierzch przykrył niebo czarną kurtyną nocy i przypiął ją tam szpilkami złotych gwiazd.
W ich tłumie chciałem znaleźć chociaż jedną, która jest wyjątkowa, ale żadna nie potrafiła przyćmić Natalii. Zrozumiałem wtedy, co naprawdę do niej czuję.
Obróciłem głowę w jej stronę i nieznacznie się uśmiechnąłem.
Po chwili powiedziałem jej, że ją kocham. Ona zarumieniła się lekko i wyszeptała, że ona też czuje to, co ja i nazwała mnie swoim Maxim.
Chwilę potem moje wargi dotknęły jej malinowych ust. Serce biło mi jak szalone.
Skosztowałem nieba. Już nikt nie mógł tego zmienić.
Miłość?
Jednak moje szczęście nie trwało długo…
Po pewnym czasie powiedziała mi, że kocha kogoś innego. Jej słowa złamały mi serce.
Nie mogłem zrozumieć, jak Leon mógł zaskarbić sobie serce Natalki.
Mojej Natalki.
Mimo że teraz jest z innym, ja nadal kocham ją całym sercem. I będę nosił ją w sercu już na zawsze.
I tylko czasami, gdy ciepły południowy wiatr przynosi wspomnienia, zastanawiam się, co by się stało, gdybym wtedy nie pozwolił jej odejść…
Jesteś moją gwiazdą, Natalko…
~~~~~~
Hejka ;)
Jak wam się podoba?
Mi pisało się bardzo przyjemnie, jednak, gdy przeczytałam całość, stwierdziłam, że to nie ma sensu.
Liczę na wasze opinie.
Jak wam się podoba?
Mi pisało się bardzo przyjemnie, jednak, gdy przeczytałam całość, stwierdziłam, że to nie ma sensu.
Liczę na wasze opinie.
Lili <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz