piątek, 17 października 2014

"[...] najgorzej w życiu to, to samotnym być, to samotnym być..."

Nawet nie wiecie jak się stresuje tym OS'em, masakra...



Nie ma nic gorszego, niż samotność, po prostu nie ma...
Ciemnooki szatyn imieniem Diego siedział na soczyście zielonej trawie, powtarzając w koło te słowa.
Lekki wiaterek schładzał jego nagrzaną słońcem cerę. Na twarzy chłopaka widniał smutek. Nic dziwnego, dookoła niego wszędzie zakochani, a on był sam. Szczególnie bolał go fakt, iż to León jest z Fran, a nie on. Był we Włoszce po uszy zakochany, lecz ona widocznie nie odwzajemniała tego uczucia.

~~~

"Never mind, I'll find someone like you
I wish nothing but the best for you, too
Don't forget me, I beg, I remember you said
Sometimes it lasts in love, but sometimes it hurts instead
Sometimes it lasts in love, but sometimes it hurts instead... "

~~~
Przechadzał się uliczkami Buenos Aires, dopóki nie postanowił się napić. Wszedł do obskórnego baru z mnóstwem pijanych ludzi. Był tak zdesperowany, że nawet nie zauważył, jak powoli się stacza...
Wypił jedną kolejkę whisky, potem drugą, trzecią...piątą. Chciał zapomnieć o bólu, który sprawiała mu samotność. Udało mu się to. Nie był do końca przytomny, nie kontaktował, nie wiedział co się dzieje. Wyszedł chwiejnym krokiem z pub'u. Był w tak tragicznym stanie, że nie zdołał dojść dalej niż do zaułka.
Oparł się o ścianę i po chwili zsunął sie na podłoże. Głowa mu pulsowała, wręcz pękała. Czuł się fatalnie, majaczył, wymiotował, był u kresu wytrzymałości.
Nadmierna ilość alkoholu działała na niego powoli, ale boleśnie.

~~~

Whisky my wife, however you the best of the ladies.
You won't never leave me, I will not be alone.

~~~

Miał szczęście. W tym samym czasie tamtędy szła śliczna brązowowłosa dziewczyna, "młody mechanik" o imieniu Lara. Zauważyła leżącego na mokrym przez wymioty bruku mężczyznę.
Na jej miejscu pewnie mało kto by podszedł do niego, pomyśleliby, że to kolejny pijaczyna. Ją jednak coś podkusiło. Gdy podeszła bliżej, zauważyła, iż to młody chłopak, który zwija sie z bólu, cierpi. Nie było z nim najlepiej, teraz odczuwał najboleśniejsze skutki.
Dziewczyna zerwała się na równe nogi. Podbiegła do niego.
- Halo, halo! Słyszysz mnie? - Spytała z niepokojem w głosie.
On jej nie odpowiadał.
Niespokojna dziewczyna wybrała numer pogotowia i przedstawiła cała sytuację. Położyła go na boku by nie zachłysnął się własnymi wymiocinami.
W oczekiwaniu na karatkę Lara trzymała Diego cały czas za rękę. Łzy napływały do jej pięknych oczu. Czuła od niego swąd alkoholu, wiedziała, że się upił. Nie podejrzewała jednak czym to było spowodowane. Nie wyglądał jej na alkoholika, wręcz odwrotnie. Nie miała jednak pewności czy to nie są tylko pozory.
Karetka przybyła w trybie natychmiastowym, na miejscu była kilkanaście minut od telefonu Lary.
Od razu położyli na nosze Diego, który znowu zaczął wymiotować.
- Przepraszam. - Zaniepokojona Lara zaczepiła jedną z sanitariuszek.
- Tak? - Odwróciła się do niej.
- Czy mogłabym pojechać z wami do szpitala?
- Nie jest pani nikim bliskim, prawda? - Kobieta nie patrzyła na nią, a na kartki, które trzymała w ręku.
- No nie, ale jest mi bardzo szkoda tego chłopaka. Ja go tu znalazłam, chcę być przy nim. - Łzy spływały jej po policzkach.
Kobieta kątem oka zerknęła na dziewczynę.
- No dobrze, w porządku. Proszę szybko wsiadać do karateki.
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się do ratowniczki i pobiegła do ambulansu.
Złapała chłopaka za rękę i głaskała go po włosach. Jej dotyk był czuły i delikatny. Przyglądała mu się, był blady i niewyraźny. Oddychał spokojniej, lecz z jego wątrobą nie było najlepiej, a serce biło jak szalone.
Po kilkunastu minutach dotarli na miejsce.
Lekarze natychmiast zabrali go na badania. Zrobili ich kilka, dzięki nim dowiedzieli się jaki czas był w takim stanie i ile miał promili we krwi. Jako, iż dłużej niż godzinę był pod wpływem alkoholu, nie mogli mu zrobić płukania żołądka. Badania wykazały również tak zwane "alkoholowe zapalenie wątroby", co oznaczało pobyt w szpitalu.
W tym samym czasie Lara usiadła na krzesełku przed salą chorych. Myślała ciągle o chłopaku. Spodobał jej się i nie chciała go zostawiać.
Czekała, aż powiedzą jej coś więcej.
Zauważyła jak przewożą go do sali chorych.
- Przepraszam, panie doktorze. - Podbiegła do lekarza.
- Słucham panią.
- To ja zawiadomiłam pogotowie do tego chłopaka. Czy mogłabym się dowiedzieć czegoś o jego stanie?
- Jest pani kimś z rodziny?
- Nie... - Machnęła głową z dezaprobatą.
- Niestety, ale nie mogę udzielić informacji na temat stanu pacjenta osobie, która nie jest z nim spokrewniona. Przykro mi. Pani wybaczy, ale spieszę się. - Obrócił się na pięcie i ruszył w przeciwną stronę.
- Doktorze, proszę mi chociaż powiedzieć czy jest dobrze...
- Nie mogę tego stwierdzić. Pozostawiamy go na obserwacji, a na diagnozę będziemy czekać.
- Dziękuje.
Właściwie niewiele jej to dało, ale była pewna, że go nie zostawi. Będzie przychodzić codziennie i czekać, aż będzie mogła z nim porozmawiać.

~~~

Tak jak sobie postanowiła, tak też robiła. Codziennie po pracy biegła do szpitala, żeby wreszcie móc z nim porozmawiać. Choć trochę się bała, to i tak chciała to zrobić. Myślała o nim ciągle, chciała go poznać bliżej.
Pewnego dnia przyszła do szpitala za późno...
- Dzień dobry doktorze. Jak tam ten chłopak spod 201? - Uniosła kąciki ust.
- Dzień dobry. Dzisiaj czuł się już świetnie, zrobiliśmy mu badania, nie było przeciwskazań by go wypuścić. Wyszedł ze szpitala jakoś o 12, odebrał go przyjaciel.
- Co? Jak to? - Z twarzy dziewczyny momentalnie zniknął uśmiech.
- Tak wyszło... Pytał o panią, znaczy o osobę, która zadzwoniła po karetkę.
- Naprawdę?
- Tak, tak. Opowiedziałam mu, że bywała pani tu codziennie. Kazał pani podziękować w jego imieniu.
- Świetnie. Dobrze, dziękuję bardzo, do widzenia. - Odwróciła sie na pięciu i udała w stronę wyjścia.
Lara była wściekła i przygnębiona jednocześnie. Była pewna, że już nigdy więcej go nie zobaczy.

Błąkała się samotnie kilka godzin z nadzieją, że on robi to samo i może jakimś cudem go spotka. Niestety, nie udało jej się.
Wróciła do domu, nalała sobie wody i usiadła na parapet oglądając piękne widoki za oknem. Była wyraźnie smutna i zawiedziona, a do jej pięknych oczu napływały łzy. Tak bardzo chciała z nim porozmawiać, poznać go, mimo iż nie wiedziała kim tak naprawdę jest.

"[...] Y hare lo que sea por volverte a ver..."

~~~

Minęło kilka tygodni.
 Dziewczyna jak co dnia siedziała na torze naprawiając zepsute motocykle. Przez cały ten okres czasu myślała o Diego, chciała się dowiedzieć jak on się czuje.
Tego dnia los się do niej uśmiechnął.

Poczuła lekkie szturchnięcie w plecy.
- Tak? - Odwróciła sie, wycierając ręce o spodnie. Przed jej oczami ukazał się przystojny facet z niesamowicie pięknym bukietem kwiatów. - O Boże, to pan! - widok chłopaka ją zaskoczył i ucieszył równocześnie. Myślała, że nigdy już go nie zobaczy, a tu proszę, niespodzianka.
- Jaki pan, proszę mi mówić Diego. - Chłopak wysunął rękę w jej stronę, dziewczyna odwzajemniła gest po czym on ucałował jej dłoń.
- Lara. - Po tym posunięciu, uznała, że chłopak jest bardzo szarmancki, romantyczny i pewny siebie.
- Nie wiedziałem gdzie mieszkasz Laro, ale w szpitalu powiedzieli, że znajdę Cię tutaj. Chciałem Ci bardzo podziękować za to, że uratowałaś mi życie i odwiedzałaś mnie w szpitalu przez cały mój pobyt tam, choć ja nie miałem o tym pojęcia. Mało kto by postąpił tak jak Ty. - Uśmiechnął sie do niej i wręczył bukiet. - To taki drobny upominek z mojej strony w ramach podziękowań.
- Nie trzeba było, naprawdę. Ja jestem zdania, że każdy zrobiłby to co ja.
- Oj mylisz się, ale nieważne. Wiem, że to może głupie, ale czy zechciałabyś wybrać się ze mną dzisiaj na kolację?
Dziewczyna zaśmiała się. Nie wierzyła, że to dzieje sie naprawdę.
- Oczywiście.
- To co 19? Przyjadę po Ciebie, tylko zapisz mi swój adres.
Dla Lary było to zadziwiające przeżycie.
Jak się okazało "randka" udała się im znakomicie. Dowiedzieli się jak wiele ich łączy i bawili się przednio.

Kilka miesięcy później byli już razem...

~~~

Teraz już wiem, wiem co to miłość,
Teraz już wiem co znaczy z Tobą noc,
Teraz już wiem jak to smakuje,
Teraz już wiem!

~~~

5 komentarzy:

  1. ~Lena.
    Coś nie mogę edytować... ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajmuję i wrócę...kiedyś...ale wróce na pewno!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam prośbę - jeśli jest was tutaj kilka - jedna skomentowała prolog u mnie na change-your-life-again.blogspot.com - możesz mi podać swojego aska? Tam będę Cię informować o rozdziałach. :) 2 dodam w piątek, tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne :) Lara i Diego nie są moim ulubionym paringiem - wręcz odwrotnie .
    Ale naprawdę ładny os, czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne, a Diego i Larę uwielbiam <3
    przy okazji; http://fafik-ocenia.blogspot.com/ zapraszam do oceny ;)

    OdpowiedzUsuń