Dla Caroliny Verdas <333
Miłość jest jak słońce.
Choć zajdzie w pomroce, jeszcze z blaskami srebrnego miesiąca powraca, by smutne rozpromieniać noce. I przez ciemność przedziera się drżąca, pełna cichej tęsknoty i żałoby, by wieńczyć śpiące ruiny i groby.
~*~*~*~
Wszyscy mamy chwilę, w której chcemy zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Uciec i nie wrócić.
Czemu?
Bo nie doceniamy tak wielkiego daru, jakim jest życie. A przecież nic nie dzieje się bez żadnego powodu.
Wszystko po to, by udowodnić, jak ten ktoś jest dla nas ważny. Jak bardzo go kochamy i potrzebujemy.
Usiadła na soczyście zielonej trawie. Spojrzała w jego szare oczy. Szare jak stal. Znowu utonęła w jego oczach. Już po raz kolejny nie potrafiła odwrócić wzroku. Jego spojrzenie, odkąd się poznali, przyciągało Francescę niczym magnes.
Leżeli na łące. Łące pełnej dorodnych, czerwonych maków i delikatnych, białych stokrotek. Najpiękniejszej, jaką Francesca kiedykolwiek w życiu widziała.
Na głowie dziewczyny spoczywał wianuszek spleciony przez Leona. Biel kwiatów kontrastowała z jej włosami, które w blasku letniego słońca wyglądały, jak utkane z najdroższego jedwabiu. Ich kosmyki ocierały o mały nosek delikatnej brunetki. Dziewczyna uśmiechnęła się. Chłopak delikatnie musnął ustami jej lekko zaróżowiony policzek, a Włoszka zarzuciła rękę na jego szyję. Po chwili ich usta zostały złączone w jedno, jakby były stworzone tylko dla siebie. Ręce wędrowała po ciałach wybranków, a serca biły równo.
Kiedy mnie całujesz,
Mój cały świat wiruje,
Już tego nie wytrzymuję.
Poprostu, wariuję.
Pragnę więcej,
Bo wiem, że dla Ciebie bije moje serce.
W kolejnej chwili, twarze obydwojga zatopione były w trawie. Kąciki ich ust unosiły się, a dłonie splecione były w uścisku. Leon zerwał malutką, białą stokroteczkę, rosnącą przy jego nadgarstku. Wydawała mu się inna, niż wszystkie, które widział do tej pory. Wyjątkowa, tak jak ta, której ją podarował. Po chwili wręczył kwiatuszek swojej porcelanowej laleczce.
Liczy się tylko to, co jest teraz. I nic więcej...
- Jak długo będziesz mnie kochać? - zapytała, szepcząc do jego ucha.
- Będę cię kochać aż gwiazdy przestaną już świecić na niebie nad nami. Będę przy tobie dopóki słońce będzie wschodziło i zachodziło. Będę cię trzymał w swych ramionach do czasu, gdy wiatr będzie opowiadał historię naszej magicznej miłości. Będziemy razem nawet, gdy twoje porcelanowe serduszko i moje serce przestanie już bić. Nigdy cię nie opuszczę. Pamiętaj o tym.
Teraz nie bała się niczego, ponieważ nic nie było w stanie ich rozdzielić. Ich magicznej miłości.
Każdego dnia dziękuję Bogu za to, że Cię mam,
Za to, że jesteś przy mnie, bym nigdy nie czuł się sam.
Codziennie nadajesz mojemu życiu nowy sens.
Z Tobą mogę iść aż po jego kres.
~~~
Stali na kamiennym, szarym moście. Szarym jak stal. Jak jego oczy. Mocno ściskali swoje dłonie. Przymknęli oczy, aby uchronić się przed światłem księżyca, które było tej nocy wyjątkowo jasne. Dziewczyna przejechała stopą po pustej przestrzeni, mocno trzymając przy tym Leon. Nie chciała stracić równowagi. Bała się.
- Jak tam jest? - zapytała drżącym głosem. Zerknęła w stronę chłopaka i posłała mu pytające, pełne lęku spojrzenie.
- Lepiej - wydusił cichutko ze ściśniętym gardłem i puścił dłoń Francesci.
Ostatni raz pocałował jej drżące usta. Dotykając jej warg, czuł smak całego ich życia i szczęścia. I skoczył... To był ich ostatni pocałunek.
Dziewczynę ogarnęła nieopanowana fala płaczu. Jej policzki stały się momentalnie rozgrzane i czerwone. Serce dziewczyny rozpadło się na tysiące malutkich kawałeczków. Tylko on mógł je na nowo poskładać.
Bezsilnie opadła na kolana. Z oczu wylewały się niezliczone ilości łez. Głośno krzyczała, ale późna pora powodowała, że ulice były puste. Odgarnęła z twarzy rozczochrane włosy i obejrzała się za siebie.
Samochód jechał z okropną prędkością. Jasne światła poraziły w oczy dziewczynę przyzwyczajoną do ciemności. Pobiegła tak szybko, że zaskoczyła nawet samą siebie. Chciała, aby koniec nastąpił jak najszybciej. Pragnęła być już teraz tylko z nim...
Przełknęła ślinę i resztkami sił zeskoczyła z mostu.
Jeśli odejdziesz, to ja odejdę razem z Tobą.
Czemu?
Poprostu, nie umiem żyć bez Ciebie...
Upadła na brudną ziemię i leżała bez ruchu obok swojego ukochanego.
Wyglądała, jak porcelanowa laleczka zagubiona w świecie. Drobna i niewinna, a przede wszystkim inna niż wszystkie inne... Wyjątkowa. Posiadała cudowny blask i dobre serduszko, które biło tylko dla Leona.
Leżała na chłodnej, wilgotnej ziemi. Jej delikatna porcelanowa twarzyczka była brudna i zakurzona. Zawsze rumiane policzki straciły swą barwę podobną do płatków róży. Usta spuchły i dotykały zimnego asfaltu. Wokół niej na wszystkie strony rozlewała się krew. W jej brązowych oczkach szkliły się kryształowe łezki. Po chwili jedna z nich spłynęła wolno po twarzy brunetki, a tuż za nią kolejne. Ból na wskroś przeszywał jej drobne porcelanowe ciałko. Obok niej leżał malutki bukiecik, który zebrał jej ukochany. Piękne, bialutkie jak śnieg stokroteczki stały się całe czerwone od krwi sączącej się z ciał ukochanych. Dziewczyna chciała krzyczeć, ale nie mogła powiedzieć ani jednego słowa. Porcelanowa laleczka, pełna gigantycznych, przytłaczających ją trosk.
Jej Anioł Stróż konał z bezsilności – mimo to, nadal trzymał ją za rękę.
Lekko się uśmiechnęła. Wiedziała, że odtąd będą razem... Już na zawsze.
Ich miłość była magiczna. Drobna laleczka i jej rycerzyk na białym koniku...
Powstała magia.
Odkąd ujrzała go swoimi oczkami, poczuła, że tylko on może pokazać jej miłość. Ale on pokazał jej miłość inną niż wszystkie. Miłość delikatną, kruchą jak ona i silną, niezwyciężoną jak on. Przeciwieństwa połączone w jedno stworzyły najpiękniejszą magię, jaką można sobie wyobrazić. A z każdą chwilą, którą spędzili razem, magia rosła. Wzrastała z każdym biciem serca. I rosła. Coraz wyżej i wyżej. Wzbijała się w powietrze. Aż do nieba. Wysoko. Jak najwyżej.
Miłość, która twała między nimi, była jak tęcza. Kolorowała ich czarno-biały świat milionem barw. Rozbłysła w ich sercach swoim najpiękniejszym, magicznym blaskiem. Dzięki tej magii jej porcelanowe serduszko przestało płonąć pustką. Jego ciepło stopiło jej chłód. Był dla niej światłem w ciemnym tunelu. Bez jego słów i dotyku czuła, jakby jej nie było. Nawzajem wyciągnęli się z ciemności. Utonęli w swej miłości i zapomnieli o wszystkim, co ich otaczało. Prawdziwa magia.
Był jej osobistym słońcem. Dawał jej ciepło i przesyłał promienie miłości.
Są takie chwile, kiedy zamykam oczy i wracam do tych pięknych dni jeszcze raz. Na twarzy subtelny uśmiech i słychać cichuteńki płacz.
Najprzytulniej jest mi tam, gdzie nikt nie zdąży. Nie odnajdzie drogi nikt oprócz nas.
Mimo sytuacji, w której się znajdowała, nie czuła, jakby to miał być jej koniec. A jednak był, i zbliżał się szybko. Stanowczo za szybko...
Ujrzała czarne plamy na horyzoncie, a jej serce przestało bić tak, jak biło przez całe jej życie.
Zasnęła już na zawsze...
Ale ty zawsze bądź tylko dla mnie...
Nigdy mnie nie opuszczaj, choćby ziemia i niebo miały upaść.
Miała ochotę rzucić się już na zawsze w jego ramiona i pozostać w nich, ale coś pociągnęło ją w górę. Była niewidzialna. Leciała w górę. Oddalała się od ulicy, a razem z nią chłopak.
Ukochani zostawili za sobą całą Ziemię, a wraz z nią wszystko, co ich otaczało przez całe życie.
Niektórzy powiedzieliby, że to był koniec... Ale to był dopiero początek ich wspólnej drogi.
Zabierz mnie tam, gdzie jeszcze poza nami nie dotarł nikt... Gdzie będziemy tylko razem.
W tej chwili ich życie wygląda całkowicie inaczej.
Możesz nie zrozumieć, ale zdradzę ci pewną rzecz... Może dwie.
Śmierć nie jest wcale straszna, tak, jak twierdzą niektórzy.
Ludzie mają życie za coś świętego. Wydaje im się, że jest to ich jedyna szansa i muszą ją dobrze wykorzystać, zrobić na wszystkich wrażenie...
A ja uważam, że to jest zaledwie krótki przystanek w drodze do życia po śmierci. To taki mały sprawdzian, żeby zobaczyć, jak radzimy sobie z rzeczywistością.
Miłość Leona i Francesci ciągle trwa... I będzie trwała już na zawsze.
~ Wzbijamy się coraz wyżej i wyżej. I nie zatrzyma nas już nikt...
Bo niekiedy miłość potrafi przetrwać każdą przeciwność. Tak jest także w naszym przypadku. W przypadku naszej magicznej miłości...
--------------------------------
Heeeeeeej ;)
Jak tam szkoła? U mnie jest super, poza brakiem czasu na cokolwiek, dlatego przychodzę po tak długiej przerwie.
Caroline, mam nadzieję, że spodobało Ci się zamówienie :D. No i mam nadzieję, że Wam też ;D.
Pozdrawiam i liczę na komentarze :)
Lilka <3
Wrócę <3
OdpowiedzUsuńJestem ^^
UsuńNo więc tak .
Zacznę od tego , że to było piękne . Niezwyciężona miłość. dwóch osób i śmierć we dwoje . Dramat :')
To było naprawdę magiczne i wgl i wgl :*
Takie boskie , super no . . .
Także ten . Pozdlawiam <3
+ sorka za błędy , ach ten Szajsung xD
UsuńOmomomo ♥
OdpowiedzUsuńJakii boski ♥ Taki śliczny,romantyczny wzruszający! :D
Leoncescaaa , matko teraz przekonałaś mnie jeszcze bardziej , ze ta para jest najcudowniejszą parą na świecie!
Dziękuję ci bardzo ;*