sobota, 30 sierpnia 2014

OneShot ,,Anioł"


A wszystko, co musisz zrobić to założyć słuchawki, położyć się na ziemi i słuchać CD twojego życia. Krok po kroku. Nic nie możesz przeoczyć. Wszystkie już przeminęły, lecz w jakiś sposób potrzebne są, aby iść dalej. Nikt cię nie potępia ani nikt cię nie osądza.
Jesteś tym, kim jesteś. Jesteś poprostu sobą.
Uwierz, nie ma niczego lepszego na świecie.
Pauza, przewijanie, play... Jeszcze raz, jeszcze raz... Ciągle od nowa... Bez końca.
Nie wyłączaj nigdy twojego ulubionego artysty, lecz kontynuuj nagrywanie. Zbierz wszystkie utwory, by wypełnić chaos, który masz wewnątrz siebie.
A jeśli pojawi się łza, gdy będziesz słuchał, nie bój się. To będzie łza fana, który słucha swojej ulubionej piosenki...

~*~*~*~

Nigdy nie płacz, gdy jest ci źle.
Nie płacz, gdy twój mały świat, trzymany głęboko w głowie, zawali się.
Tak już jest, że nasz świat składa się z głębokiego bólu, a nasze życie to nieograniczone cierpienie.
Jest tylko jedna rzecz, która może to zmienić... Miłość.

Otworzyła oczy. Przed nią kolejny dzień, który musi przeżyć jak najlepiej. Następna wspinaczka pod wysoką górę.
W jej głowie roiło się od pytań. Czy warto? Czy moje życie ma sens? Czy walczyć z przeciwnościami i nie poddać się? Nie znała jeszcze odpowiedzi. Nie wiedziała, że już niedługo się pojawią.

Rana...
Można rzec, że to zwykłe skaleczenie. Jednak dla niej każda z nich była wyjątkowa. Każda z osobna znaczyła dla niej coś innego. Każda opowiadała inną bolesną historię. Każda z nich wyryła się w jej sercu już na zawsze.

Łzy...
Często płakała. Zawsze ukrywała wewnątrz siebie wszystkie emocje. Nie miała z kim porozmawiać o swoich problemach. Zostawała z nimi sama w wielkim śwircie pełnym złych ludzi.

Ból...
Cierpimy z różnych powodów. Fizycznie, jak i psychicznie.
Każdy ból pozastaje w naszej pamięci i nas zmienia.
Ona cierpiała całe życie. Nie miała w nikim oparcia. Była sama i cierpiąca z braku miłości.

~~~

Znowu ją przenosili. Po raz kolejny w nowym Domu Dziecka.
Była sobota. Siłą wyciągnęli ją z samochodu, którą ją przywieziono. Prowadzono ją w stronę wielkiego, szarego budynku. Miał to być jej nowy dom.
Szarpała się. Nie chciała wejść do środka. Jej turkusowa sukienka stała się pomięta. Blond włosy opadały rozczochrane na bladą twarz. Różowe zazwyczaj policzki stały się krwisto czerwone z wysiłku, a brązowe oczy płonęły złością. Po chwili walki z opiekunami sierocińca, straciła jednak resztki sił i bez słowa sprzeciwu weszła do budynku.

Zostawili ją samą. Znowu...
Siedziała skulona pod drzewem na boisku. Mimo że dzieciaki wokół niej bawiły się, ona nie zwracała na nie żadnej uwagi.
Położyła na kolanach małą, brązową torebkę i wyciągnęła żyletkę. Zawsze, gdy miała problemy, które ją przytłaczały, cięła się. Teraz nie chciała tego robić. Nie w miejscu, gdzie każdy widziałby jej czyn.

- Hej - podszedł do niej jakiś nieznajomy chłopak. Szybko schowała żyletkę do torebki i ukryła twarz między kolanami. - Jesteś tu nowa. Jak masz na imię?
- Ludmiła - rzuciła cicho.
- Ja Leon. Spokojnie... Przyzwyczaisz się do panującej tu atmosfery.
- Nie, nigdy się nie przyzwyczaję.
- Najwidoczniej będziesz musiała - powiedział z pewnością w głosie, po czym zbliżył się do niej. - Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.
Jednak po chwili uciekła z tamtąd do swojego pokoju. Tylko tam mogła spokojnie poczuć ból po kolejnym zadanym sobie okaleczenieniu. Tylko tam mogła być sama, tak, jak dawniej. Tylko tam mogła wylewać swoje łzy bez obawy, że ktoś to zobaczy. Tylko tam mogła odpocząć od trudów jej codzienności.

Zawsze, już na zawsze, postaraj się zmienić moje życie.

Następnego dnia usiadł obok niej przy śniadaniu.
- Dziś mamy dzień wolny i... I chciałbym cię gdzieś zabrać.
- Gdzie?
- Do mojego nieba - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- To daleko? - zapytała.
- Nie. To blisko. Bliżej niż myślisz...
Chwycił jej dłoń, po czym ruszyli w drogę do jego nieba.

Nie zamykaj oczu, zanim Twoja dusza nie znajdzie dla ciebie najpiękniejszego snu...
Nie zamykaj oczu, zanim Twoje serce nie znajdzie odrobiny nadziei, by Cię wesprzeć...
Nie zamykaj oczu, dopóki nie zobaczysz wszystkiego...

Nie szli długo. Zatrzymali się pod rozłożystą brzozą nad małą sadzawką przy Domu Dziecka. Tak jak mówił Leon, widok był niebiański.
Usiedli wygodnie na soczyście zielonej trawie w cieniu drzewa.
- Leon, dziękuję, że mnie tu przyprowadziłeś. Jest tutaj cudownie - stwierdziła z uśmiechem, wskazując ręką na otaczający ich krajobraz. Po raz pierwszy podarowała mu swój uśmiech. Jednak zobaczył coś, co przypomniało mu dom... Zobaczył jej okaleczone nadgarstki. Wziął jeden z nich w dłonie.

- Ludmiło, jesteś Aniołem - stwierdził, patrząc na rany, które nie dońca się zagoiły.
- Co? - jego stwierdzenie zdziwiło ją. Ona jest Aniołem? Co to wszystko ma znaczyć? Nic nie zrozumiała.
- Mama mówiła mi, że ludzie, którzy mają skaleczone nadgarstki, to Anioły.
- Nie jestem Aniołem.
- Ależ jesteś - powiedział z uśmiechem na ustach. - Mama mówiła, że tylko Anioły się okaleczają, bo nie lubią życia na Ziemi. Ten świat ich niszczy, więc próbują znów wrócić do nieba. Są zbyt wrażliwi na ból innych i na ten własny.
- Wiesz, twoja mama jest bardzo mądra - stwierdziła z przekonaniem.
- Dziękuję, wiem o tym. Moja mama też jest Aniołem, ale wróciła już do swojego domu w niebie.

Przez te kilka słów bardzo zbliżyli się do siebie. Ludmiła znalazła osobę, której mogła zaufać, a Leon kogoś, kogo mógł obdarzyć swoją miłością.
Powstało między nimi uczucie...

~~~

Minęło kilka tygodni. Tygodni, podczas których Ludmiła lepiej poznała Leona. Poznała także lepiej siebie.
Jej twarz już zawsze rozpromieniał uśmiech, spowodowany widokiem towarzysza. Pomógł sprawić dziewczynie, by rany na jej nadgarstkach zaczęły się goić. Zaczęły powoli znikać, a razem z nimi skaleczenia w sercu i duszy.
Leon nauczył Ludmiłę cieszyć się życiem, całym światem będącym wokół niej. Stworzył w niej nowe serce, które potrafiło kochać.

Każdego dnia dziękuję Bogu za to, że Cię mam,
Za to, że jesteś przy mnie, bym nigdy nie czuł się sam.
Codziennie nadajesz mojemu życiu nowy sens.
Z Tobą mogę iść aż po jego kres.

~~~

Kilka tygodni pełnych ich miłości. Czystej, niewinnej i delikatnej, jak skrzydła Anioła.
Ludmiła i Leon przebywali ze sobą cały czas. Byli ze sobą połączeni więzem ich uczucia. Połączeni niczym dzień i noc.
Różni, a jednocześnie tacy sami...

- Mam dla ciebie niespodziankę, Lusiu - powiedział, głaszcząc jej blond włosy.
- Uwielbiam niespodzianki - pisnęła z radości.
- Zamnknij oczy - szepnął do jej ucha, a następnie wyjął skrawek papieru. - Dobrze, już możesz zobaczyć.
Otworzyła oczy. Zobaczyła małą karteczkę w swoich dłoniach. Rozwinęła ją i spojrzała na słowa zapisane na niej...


Ludmiło!

Ile razy serce zabije,
Ile razy wiatr zawieje,
Ile razy przejedzie burza...
Ja zawszę kochać Cię będę.
Ile łez wylejesz,
Ile kropel spadnie z nieba,
Ile razy zakwitnie róża...
Nigdy od Ciebie nie odejdę.

Jest tyle rzeczy, które chciałbym Ci powiedzieć… Tyle momentów, które chciałbym dzielić z Tobą.
Będąc w Domu Dziecka myślałem zawsze o tym, jak wiele tracę. Nie o tym, ile mogę zyskać.
Miłość była dla mnie czymś nieosiągalnym. Czymś czego pragnąłem, ale czego nie mogłem nigdy mieć i nigdy nie miałem. To ciekawe, że zrozumiałem tego sens właśnie teraz.
Moje serce czekało tylko na Ciebie. Musiałem znaleźć się w tym sierocińcu, by choć móc cieszyć się naszą miłością.
Dziękuję, że nauczyłaś mnie życia. Że dałaś mi swoją miłość. Że nie odtrąciłaś jej z mojej strony. Że stałaś się najpiękniejszym i najcenniejszym Aniołem, jakiego mogłem spotkać w swoim życiu… Mogę to powiedzieć już teraz, mimo że mamy dopiero szesnaście lat.
Mam nadzieję, że już zawsze będziemy razem. Zgadzasz się?
Nigdy o Tobie nie zapomnę. Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.
JUŻ NA ZAWSZE BĘDZIESZ MOIM NIEŚMIERTELNYM ANIOŁEM.

Na zawsze Twój,
Leon.

~~~

Od tej pory Leon i Ludmiła zawsze byli już razem. Stali się nierozłączni... Połączeni ze sobą niewidzialną nicią, uczuciem, które ich łączy.
A ich miłość trwa nadal... I będzie trwała już na zawsze.

~ Wzbijamy się coraz wyżej, i wyżej. I nie zatrzyma nas już nikt...
Bo czasami miłość potrafi przetrwać każdą przeciwność. Będziemy już zawsze razem...

~~~~~~~~~~~~~~

Hej ;D

Przychodzę bardzo, bardzo, bardzo szybko z kolejnym OS'em ;*. To chyba dobrze, prawda?
Nie wiem, co o nim powiedzieć. Jakiś taki smutny wyszedł :c, ale z happy end'em :).
No, ale mam nadzieję, że spodobał się Wam. Następne będą mniej smutne, obiecuję :)

Pojawiły się już zakładki:
Zamówienia (http://pomoz-mi-latac.blogspot.com/p/zamowienia.html?m=1),
Kontakt (http://pomoz-mi-latac.blogspot.com/p/kontakt.html?m=1)
i Inspiracje (http://pomoz-mi-latac.blogspot.com/p/inspiracje.html?m=1).
W zakładce 'Zamówienia' możecie zamawiać OS'y lub miniaturki dla siebie, do czego bardzo, bardzo, bardzo serdecznie zapraszam ;)))

To chyba tyle. Liczę na szczere komentarze i pozdrawiam ;3

Lilka

czwartek, 28 sierpnia 2014

OneShot ,,Rozstanie jest naszym losem, spotkanie - nadzieją."


Wszyscy mają chwilę, w której chcą zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Uciec i nie wrócić. Czemu?
Bo nie doceniamy wielkiego daru, jakim jest życie. A przecież nic nie dzieje się bez żadnego powodu.
Wszystko po to, aby udowodnić, jak ten ktoś jest dla nas ważny. Jak bardzo go kochamy, potrzebujemy.
Śmierć bliskiej osoby to przeżycie drastyczne, którego nikt nie chce doświadczyć. Wtedy ludzie bardzo często popadają w depresje, nałogi, nie mogą się podnieść.
Tak samo było w przypadku Maxiego...

Podszedł do butli i napełnił plastikowy kubek wodą. Od kilku tygodni nie robi nic innego. Przemierza samotnie odległość od sali do holu.
Był przy niej cały czas, bez przerwy, by mógł ocierać jej łzy. Miał zamiar spędzić razem z nią, swoją ukochaną, te ostatnie chwile jej życia.
Oparł się o bladą ścianę. Wiedział, że już nic się nie da zrobić.

Leżała na błękitnym łóżku i wspominała chwile, których już nie przeżyje. Jej ciało traciło blask, z dnia na dzień coraz bardziej. Wpatrzona w biały sufit myślała o Maxim, ich pierwszym spotkaniu.
Nie da się ukryć... Czas za szybko ją ściąga... Stanowczo za szybko.

Wszedł do szpitalnej sali, usiadł obok niej i złapał ją za rękę. Jej powieki stawały się cięższe, a oddech - nierówny.
- Kochanie, potrzebujesz czegoś? - zapytał z troską w głosie. Naty pokręciła przecząco głową i delikatnie się uśmiechnęła. Chciała mu dodać otuchy.
- Maxi... Odchodzę - wyznała z bólem serca.
Chłopak położył się obok swojej dziewczyny.
- Niedługo się spotkamy, nie bój się. Kocham cię mocno - oznajmił.
- Obiecujesz, że będziesz obok mnie?
- Obiecuję - powiedział i mocniej ścisnął jej dłoń.
- Na zawsze razem, nic nas nie rozdzieli - oznajmili równocześnie.
Na te słowa ostatni raz się do niego uśmiechnęła.
Nagle na monitorze pojawiła się prosta linia. Odeszła szczęśliwa, bo on był przy niej. Był dla niej.
Nachylił się nad swoją kochaną Naty i pocałował jej zimne, niemalże fioletowe wargi, po czym gorzko zapłakał.

Dziś mija dokładny miesiąc od jej śmierci.
Wszystko się zmieniło...
I on, kiedyś szczęśliwy Maxi, się zmienił. Swoje smutki i troski zaczął topić w alkoholu. Butelka stała się jego najlepszym przyjacielem. Od jej pogrzebu nie wychodził nigdzie, bo światło za bardzo go raziło. Przestał spotykać się ze swoimi przyjaciółmi.
Po prostu... Wszystko straciło dla niego sens.

Teraz siedzi na ziemi i czyta jej pamiętnik:

„Maxi… Najpiękniejsze imię na świecie!
Dzisiaj po raz pierwszy mnie pocałował. Życie nagle nabrało dla mnie sensu.
Kiedy cię zobaczyłam po raz pierwszy...
No właśnie - kiedy?
Często mam dziwne wrażenie, że znam cię od zawsze. To absurd, zwykła irracjonalna myśl, jakich wiele roi się w moje głowie. Ale... coś w tym jest. Czekałam na ciebie... Kiedy się wreszcie pojawiłeś każda cząstka mojego ciała krzyczała "Nareszcie!".
Wreszcie ktoś będzie mnie kochał i mam nadzieję, że spędzę u jego boku resztę życia.”

Brunet podniósł jeden kącik ust na wspomnienie tamtego dnia. Wziął do ręki zdjęcie, które ich przedstawiało.

Przerzucił kartki czerwonego brulionu na sam jego koniec i zagłębił się w słowach.

"To już potwierdzone, niestety. Mam raka... Nie wiem, co robić. Żyję życiem, cieszę się każdym spojrzeniem na świat.
Za parę miesięcy pożegnam się z życiem, a co gorsza... Z Maxim."

Nie wytrzymał i rzucił zeszyt o ścianę.
- Czemu ona, a nie ja?! - krzyknął spoglądając w górę. Jednak nie usłyszał odpowiedzi na pytanie. Jego serce biło, jak u przestraszonego ptaka. Zrezygnowany i wyczerpany zasnął.

Wsłuchiwał się w głuchą ciszę.
Nagle pomieszczenie rozjaśniło ostre światło. Spojrzał przed siebie i ujrzał ją...
- Naty? To ty, kochanie?
- Maxi, dlaczego to robisz, dlaczego mnie zasmucasz?
- Dlaczego co robię?
- Alkohol nie załatwi wszystkich twoich problemów. Musisz iść na przód, żyć tak, jak dawniej.
- Nie chcę bez ciebie. Nie chcę i nie mogę.
- Pamiętasz, co mi obiecałeś cztery tygodnie temu? - zapytała, a po jego przytaknięciu kontynuowała dalej. - Wierz i żyj.
- Nie, Naty! Nie zostawiaj mnie! Proszę...

Obudził się zalany łzami i zimnym potem.
Ten sen wyjaśnił mu wszystko.

Żeby wróciły te dni, kiedy uśmiech był na twarzy…
Żeby spokojnie zasypiał i znowu zaczął marzyć...


--------------------------------

Hejkaaa ;D

Tak oto prezentuje się pierwszy OS na tym blogu. Szczerze mówiąc, to nie wiem, jak można napisać takie badziewie. Tylko ja mam talent do pisania takich beznadziejnych prac ;c Przykro mi, że musieliście przeczytać takie coś :c No, poprostu TRAGEDIA! Tak, możecie być na mnie w 100% źli, bo zawaliłam na całej linii.
Liczę na szczere komentarze i gorąco pozdrawiam.

Lili <3

Powitanie


Hej! Witajcie na moim pierwszym blogu. Pewnie większość z Was mnie nie zna, więc na początek przedstawię się.
Mam na imię Wiktoria, a raczej Lili Ferro. Wiek? Mam dopiero 13 lat :c.
Jestem na pozór nieśmiałą dziewczyną, ale gdy ktoś bliżej mnie pozna, to zobaczy, że wcale tak nie jest. Zawsze staram się poprawiać humor wszystkim wokół mnie. Jestem wiecznie głodna i wszędzie jest mnie pełno. Mam bardzo dużo pasji. Uwielbiam muzykę <3. Śpiewam, gram na gitarze i próbuję ogarnąć keyboard. Kocham pisać ;*, choć czasami (czyli zawsze) mi to nie wychodzi. Mimo to, zawsze wkładam w swoją pracę całe serce.

Założyłam tego bloga, ponieważ chcę poddać moje umiejętności Waszej opinii. Od dawna o tym myślałam, ale nigdy nie miałam odwagi. Mam nadzieję, że dzięki temu blogowi poznam wielu nowych ludzi :D.
Dobrze, teraz najważniejsze.
Co będzie zamieszczane na tym blogu?
Odpowiedź jest prosta. Na tym blogu będą zamieszczane OneShoty, ewentualnie miniaturki. Zarówno te z moich pomysłów, jak i te zamówione przez Was w specjalnej zakładce. Na początek pojawią się dwa lub trzy moje, a następnie te zamówione.

Narazie to wszystko. Pierwszy OneShot pojawi się już niebawem.
Lilka ;*